Ruch Narodowy na Rynku Głównym w Krakowie: sprzeciw wobec polityki migracyjnej

Masowa akcja sprzeciwu wobec imigracji – manifestacja w Krakowie

W sobotę 19 lipca w 79 miastach Polski odbyły się protesty pod wspólnym hasłem STOP imigracji. Była to skoordynowana ogólnopolska akcja Konfederacji, mająca na celu zwrócenie uwagi na zagrożenia wynikające z masowej i niekontrolowanej imigracji. W Krakowie manifestacja odbyła się na Rynku Głównym. Ruch Narodowy , wspierając przekaz sprzeciwu wobec polityki migracyjnej Unii Europejskiej i polskiego rządu, wziął udział w tym wydarzeniu.
Wśród przemawiających nie zabrakło stanowczego głosu prezesa krakowskiego Koła RN. Piotr Bartosz, rozpoczął swoje wystąpienie od słów: „Nie dajmy sobie wmówić, że sprzeciw wobec masowej imigracji to jest rasizm, faszyzm i ksenofobia” – wyraźnie zaznaczając, że mówienie o problemach imigracyjnych nie powinno być stygmatyzowane.
Szczerością i emocjonalnym tonem wyróżniały się wypowiedzi przedstawicielek kobiet krakowskiego Ruchu Narodowego. Aleksandra Galuska, wskazując na fundamentalne znaczenie narodowej tożsamości, podkreśliła: „Polska to jest nasz dom” – odwołując się do poczucia wspólnoty i prawa do ochrony ojczyzny. Z kolei Dorota Kaim nie bała się zadawać trudnych pytań: „Czy lewicowe kobiety chcą gości, którzy nie szanują kobiet?” – tym samym zwracając uwagę na sprzeczność między ideologią równości a realiami kulturowymi napływających grup i tym jakie może to przynieść paradoksalne efekty.
W dalszej części głos zabrali również inni działacze krakowskiego RN. Grzegorz Legień , wiceprezes Koła krakowskiego, przypomniał o długofalowych konsekwencjach polityki migracyjnej: „Imigranci głosują na lewicę!”, wskazując na zmianę struktury społeczno-politycznej w krajach zachodnich. Krzysztof Snela natomiast zaakcentował aspekt ekonomiczny, stwierdzając jasno: „Koszty imigracji przewyższają zyski!”
Choć głosów i poruszanych tematów w przemówieniach było wiele, temat okazał się tak złożony i wielowymiarowy, że nie sposób było wyczerpać wszystkich wątków w czasie jednego zgromadzenia. Protesty pokazały, że Polacy przybywają setkami, a nawet tysiącami na takie zgromadzenia. Przyszłość jest w ich rękach – to Polacy mogą coś zrobić, by przyszłość Polski nie była taka sama jak Francji, Niemiec czy Szwecji. I oby Polak mądry był przed szkodą.